Rozdział I
( w szkole )
Kiedy dowiedziałam się, że mam jechać z Klarą na miendzy narodową wymiane uczniów, myślałam że się przesłyszałam. Klara, która siedziała wtedy obok była tak samo zaszokowana jak ja.
- Ciekawe gdzie nas wyślą? - zapytała zamyślona Klara
- Niewiem albo do Niemiec albo do Wielkiej Brytani... - Klara nie pozwoliłam mi skończyć
- Ej mamy w szkole niemiecki i angielski, więc wyślą nas albo do niemiec albo do Wielkiej Brytani!- krzykneła Klara
- Przecież przed chwilą to powiedziałam! Dobrze że jesteśmy takie dobre z tych dwóch przedmiotów- ucieszyłam się- Ale mieli wysłać trójkę uczniów, ciekawe kto jeszcze jedzie.- przez chwile zapadła cisza, ale po chwili podbiegł do nas Fabian
- Hej! Nie zgadniecię kto jedzie z wami na wmianę! - Krzynął pełen entuzjazmu
- Niech zgadne ty? - powiedziała lekko zażenowana Klara
- No a wiecie gdzie jedziemy?
- A ty wiesz? Tbie powiedzieli? No właśnie nam też nie... - zarzuciłam włosami w strone drzwi damskiej toalety, Klara zrozumiała o co mi chodzi i ruszyłyśmy w strone toalety gdy tylko drzwi się zamkneły
- Nie wieże że on też musi jechać! - Krzyknełam
- No widzisz...
- Co jest? - zapytałam bo coś mi tu nie gra
- No nic... - Klara stała i poprawiała makijaż
- Mów... - warknełam
- No... Dawałam mu korepetycje z obu przedmiotów najwyraźniej musiał coś wcześniej podsłuchać i się dowiedzieć
- Masakra! Dobra chodź trzeba iść na angielski - i ruszyłyśmy w strone schodów na parter.
Przez całą lekcję myślałam co by ze sobą wziąć na tą wymianę. Uznałam, że trzeba iść na zakupy. Na szczęście mam jeszcze 700 zł z urodzin. Nagle zadzwonił dzwonek. Podeszłąm do Klary
- Trzeba iść na zakupy!
- Po co? Przecież wszystko mamy.
- A co zabierzesz na wymianę?!
- Faktycznie!
- Ja mam jeszcz 700 zł z urodzin a ty?
- Ja mam chyba 500 zł z wakacj jak poszłam na truskawki. - znowu zadzwonił dzwonek, zdałyśmy sobie sprawe, że to była nasza ostatnia lekcja.Poszłyśmy w strone szafek. przebrałyśmy buty, i Klara mnie odprowadziła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz