gg

GRY

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział VI

     Rozpakowałyśmy się i ruszyłyśmy obejrzeć miasto. O matko jakie to miasto jest piękne i wielkie. Szłyśmy i nagle z za rogu wyszło tych pięć chłopaków. Z tego zespołu... jak oni mają... One Direction. 
Spojrzałam na Klarę. Klara była zapatrzona na centrum handlowe. 
- Klara patrz to 1D.-Klara spojrzała przed siebie byli od nas o trzy metry. Klara zemdlała! OMG! Zaczęłam ją budzić ale jakoś nic ja nie umiałam poleciały mi dwie łzy z bezradności. Podeszli.
- Wszystko dobrze co się stało? - zapytał przejęty Harry 
- No ona ma na waszym punkcie bzika. I jak was zobaczyła to zemdlała a teraz nie mogę jej do budzić. Pomożecie?
- Oczywiście co za pytanie! - Harry wyciągnął telefon, i zaczął dzwonić na pogotowie Liam poszedł z Harrym żeby Harry nic głupiego nie walnoł. Zayn, Niall i Louis zostali ze mną Zayn przyszedł mnie trochę uspokoić a Niall i Louis prubowali jakoś wybudzić Klarę. Karetka przyjechał zaraz moment. Zabrali Klarę karetką.  Byłam roztrzęsiona. Nie wiedziałam gdzie jest szpital, nie  miałam przy sobie żadnych pieniędzy. Chłopacy zadzwonili po taxi. Taksówka również szybko przyjechała. Do taksówki weszłam ja, Louis, Niall i Zayn. Harry i Liam poijechali drugą taksówką.Kiedy dojechaliśmy do szpitala. 
- Proszę panią gdzie leży Klara przed chwilą przywiozła ją karetka z omdleniem. 
- To będzie prosto do końca korytarza, i później trzecie drzwi po prawej stronie. 
- Dziękujemy. - Pobiegłam jak szalona do tej sali. Weszłam do sali a tam leży Klara z zabandażowaną głową.
- Jak się czujesz?
- No głowa mnie strasznie boli, i przyśniło mi się One Direction. Dziwne co nie?
- No ale to nie był sem... Oni są tu i tera w tym szpitalu. Pomagali mi i tobie jak zemdlałaś.
- Żartujesz?
- Nie... sama zobacz.- W tej chwili wszedł Zayn, za nim Niall i Louis. 
- O Jejku! 
- Hej, jak się czujesz? - zapytał Louis.
- A dobrze, tylko trochę mnie głowa boli. A gdzie Harry i Liam?
- Nie zmieściliśmy się do jednej Taksówki. - W tym momencie wbiegł Harry.
- Co się stało żyje!?! 
- Tak żyje. - odpowiedziała z niedowierzaniem Klara, Zayn gdzieś wyszedł chyba mu Telefon zadzwonił.
- Laura, pójdziesz do sklepiku po wodę? 
- No jasnę. - wyszłam z sali minełam Zayna
Byłam cała roztrzęsiona. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz