gg

GRY

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział XV

    ~  Laura  ~ 
          Siedziałam z Klarą w salonie. Śmiejąc się do łez. Nawet nie wiem z czego. 
- Yyyy... cześć. - powiedział Liam pół szeptem tak jak by nie chciał nam przeszkadzać. Przestałyśmy się śmiać. Kiedy Liam miał już wyjść, Klara podbiegła do niego.
- Zaczekaj! - krzyknęła miała w ręku długopis. Podwinęła mu rękaw od szarej bluzy. I zaczęła coś pisać. Kontem oka widziałam że Liam zaczął się rumienić. Po czym Klara zamknęła drzwi. 
- Co ty mu napisałaś? - zapytałam zafascynowana
- Numer telefonu. - powiedziała lekko się rumieniąc - To był spontan. 
- Ty szalona. - uśmiechnęłam się - Idę do Zayna zobaczyć jak się czuję. - powiedziałam idąc schodami. Zapukałam do pokoju. Po czym weszłam do środka. Na łóżku leżał Zayn trzymając białą kartkę. A obok niego leżały parę książek i płyt. Zayn nie oderwał wzroku od kartki. 
- Wszystko w porządku? - zapytałam lekko zdezorientowana. Zayn nie odpowiedział tylko podał mi kartkę. To był list. Usiadłam koło Zayna na łóżku i zaczełam czytać. 


Drogi Zaynie! 

      Na wstępie chcemy Cię przeprosić za kłótnię. Wiem że jesteśmy jak bracia, ale no cóż bracią też może się zdarzyć kłótnia. Odwiedzili byśmy cię wszyscy razem ale gościu od Modestu nas teraz strasznie tyra. I nie wiem dla czego zaczoł na nas coraz bardziej naciskać. Mnie na Kendall. Louisa na Eleanor. Ostatnio zmusił mnie do tego żebym poszedł z Kendall do łóżka. Zrobił to po tym jak nie wróciłeś na noc. 
     Chcę Ci opowiedzieć jak było ze zmuszeniem do tego... Więc było to tak. Kiedy nie wróciłeś na noc. Przyszła do nas sekretarka sprawdzić czy wszyscy jesteśmy. Kiedy zobaczyła że Cię nie ma od razu zadzwoniła do szefa Modestu. Przyszedł do nas. I zaczął krzyczeć że zniszczymy jego pracę czy dorobek życia ( tylko że nie użył słowa zniszczymy ). Zadzwonił po Kendall. I kazał mi do niej iść na noc by to zrobić. Reporterzy siedzieli na drzewie i w trakcie tego... robili nam zdjęcia. Teraz muszę się ukrywać z pisaniem tego listu. To samo chce zrobić z Louisem i Eleanor, i z Tobą i Perrie. Wiec proszę cię nie wracaj do nas. Zostań tam. 

                                                                                                                Harry 
                                                                                                                       Styles 



    Odłożyłam list zdziwiona i zdezorientowana. Zayn wyglądał podobnie do mnie. Przytuliłam się do niego. odwzajemnił uścisk. Spojrzałam na filmy, które leżały tuż obok. 
- Może odreagujemy to? Obejrzymy jakiś film? - zapytałam nawet nie próbując uwolnić się z objęć Zayna. 
- No dobrze. A co chcesz obejrzeć? - zapytał tak niby od nie chcenia ale wyczułam trochę radości w głosie.
- Nie wiem wybierzesz coś? Może coś z tego co Liam ci dzisiaj dostarczył? - Zapytałam po czym zaśmiałam się 
- Dobrze. - odpowiedział Zayn śmiejąc się razem ze mną. Wziął pierwszy film chyba nawed nie patrząc co bierze. Włączył. Byłam dosyć zmęczona. Wtuliłam się w tors Zayna. Zayn objął mnie. I automatycznie zasnełam.
_________________________________________________________________________________

    Hej! Postanowiłam zrobić  " notatkę ".  Więc tak. Nie wiem czy ktoś to czyta. Jeśli czytasz możesz skomentować? Bo tracę wiarę że ktoś to czyta. A jeśli już ktoś to czyta to czy mu się podoba. Podoba ci się skomentuj. Teraz chyba będę pod każdym rozdziałem robić notatki. Nie mam po prostu motywacji żeby pisać dalej. Jeśli czytasz to skomentuj, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Okej chyba wystarczy. Tym co czytają dziękuje! ;> 
Kocham was Directioners ♥ 

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział XIV

- Hej kochanie. - powiedziałam wchodząc do pokoju w ręce trzymając gorącą czekoladę z bitą śmietaną i z drobnymi piankami. Zayn właśnie chłodził miejsce uderzenia lodem. Obdarzyłam go ciepłym uśmiechem. - Masz gościa. - powiedziałam stawiając czekoladę na stoliku obok łóżka na którym leżał
- Kto przyszedł? - Zayn poderwał się z łóżka 
- Liam. Jest na dole bo nie wiedziałam czy chcesz żeby cię odwiedził. - Powiedziałam spuszczając wzrok na podłogę. 
- Oczywiście że może wejść! - Powiedział, widziałam ten błysk w oku, i jego twarz od razu się rozpromieniła pomimo że miał podbite oko wyglądał pięknie. 
- To ja go zawołam! - powiedziałam ciesząc się razem z Zaynem. Zbiegłam po schodach na dół.
- Liam chodź! - krzyknęłam pełna entuzjazmu. Widać było że Liam się tak samo ucieszył jak Zayn a może nawet bardziej. 
- Już idę! - Powiedział biorąc ze sobą wielką torbę przewieszoną na ramieniu. 
- Jak chcesz to możesz zostawić tą torbę tutaj. - powiedziałam 
- Nie... Ja ją wezmę ze sobą... - wydukał zakłopotany 
- Okej - uśmiechnęłam się do niego ale on miał wzrok spuszczony na podłogę - Chodź zaprowadzę cię do Zayna! - powiedziałam i ruszyłam w stronę pokoju Zayna. Kiedy tylko drzwi się otworzyły i Liam wszedł do pokoju. Stanął jak wryty i wykrztusił 
- Stary co ci się stało? Jak ostatnio cię widziałem nie miałeś nawet zadrapania. Ona cię tak urządziła? - Liam powiedział pełen powagi w głosie. Zayn zaczął się śmiać. 
- Oczywiście że nie! - powiedział z udawanym grymasem 
- Liam chcesz może gorącą czekoladę? - Zapytałam z uśmiechem 
- Nie chce sprawiać kłopotu... 
- Ależ to nie jest kłopot! - Krzyknęłam z entuzjazmem w głosie. Wyszłam z pokoju zeszłam do na dół
- Ależ ten Liam jest sympatyczny ! - powiedziała jak zahipnotyzowana
- Uuuu coś się kroi? - powiedziała na żarty
- Weź! - powiedziała otrząsając się z " hipnozy ". Ja natomiast weszłam do kuchni, i zrobiłam taką samą czekoladę jak Zaynowi.


~ Zayn ~ 
   Bardzo miło ze strony Liama że mnie odwiedził. 
- Co ci się stało? - dopytywał się dalej kiedy tylko Laura zamknęła drzwi. 
- A miałem mały incydent. - powiedziałem z uśmiechem, który ciągle mi nie znikał z twarzy
- Widziałeś? Przyłapali cię z  jak ona ma... Laura? 
- Widziałem. - powiedziałem uśmiech znikł mi z twarzy i wzrok spuściłem na podłogę.
- Odwiedziłem cię bo na Gwiazduniach.pl pisało że biłeś się o Laurę. Co chyba nie jest prawdą?
- Nie, po prostu... - przerwały mi otwierające się drzwi, odetchnąłem 
- Proszę! O to twoja czekolada! - powiedziała obdarzając mnie i zarówno Liama uśmiechem - Dobra spadam nie będę wam przeszkadzać! - lekko zamknęła drzwi 
- Kiedy wrócisz do domu? - zapytał Liam
- Nie wiem. - Powiedziałem zakłopotany w tym samym czasie Liam wyciągnął z torby parę filmów, książek i list. - Dobra ja muszę lecieć, bo gościu z Modestu będzie na mnie wrzeszczał. Teraz cały czas nas pilnuję a ja niby poszedłem na kawę. Więc muszę się zwijać. - powiedział i przytulił mnie - Będę tęsknił - powiedział i wyszedł. Byłem trochę z szokowany, że tak szybko wyszedł. Teraz to musi ich tyrać. Do ręki wziąłem list. Trochę mnie to przestraszyło. 

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział XIII

 Rano kiedy się obudziłam była 9. Zayn jeszcze spał. Delikatnie wstałam ubrałam się
 i zeszłam do kuchni. Zaraz po mnie do kuchni weszła Klara.
- Hej - powiedziała ziewając
- Hej. Co możemy zrobić na śniadanie ?
- Nie wiem może naleśniki?
- Dobry pomysł! - powiedziałam i zaczęłam przygotowywać ciasto na naleśniki
- Miałaś mi powiedzieć czemu Zayn musi u nas zostać.
- Aaaa. No więc było tak. - opowiedziałam to co mi powiedział Zayn. Klara była zaszokowana że Larry jest prawdziwy. W tym czasie zadzwonił telefon. Podeszłam do telefonu. Numer był prywatny. Odebrałam
- Halo?
- Sprawdź prasę... - powiedział tajemniczy głos i się rozłączył byłam zdziwiona
- Kto to był? - zapytała Klara smażąc naleśniki
- Nie wiem powiedział że mam sprawdzić prasę i się rozłączył...
- Dziwne. - Powiedziała Klara i do kuchni wszedł Zayn. Podszedł do mnie przytulił
- Dzień Dobry! - powiedział przytulając
- Dzień Dobry. - odwzajemniłam uścisk
- Co tak pachnie ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
- Naleśniki mam nadzieje że lubisz.
- Wszystko co zrobicie będzie pyszne.
- Laura to ja pójdę po tą prasę. A ty popilnuj naleśników żeby się nie spaliły.- powiedziała Klara i wyszła z domu
- Jak wchodziłem do kuchni to mówiłaś że coś jest dziwne.
- Tak. Dzwonił do mnie prywatny numer i mówił żebym sprawdziła prasę. Dziwne prawda?
- No. Mieliśmy pilnować naleśników. - powiedział uśmiechnięty Zayn
- No właśnie. - Przyszła Klara z gazetami. Byłą zaszokowana
- Laura... - powiedziała
- Co się stało? Mów!
- Popatrz na gazety. - powiedziała i podała mi gazety wzięłam gazety podbiegłam do salonu przejrzeć gazety.  Patrze a tam zdjęcie moje i Zayna. Jak wychodzimy z kawiarenki. Z napisami : Czemu Zayn zdradza Perrie?
Co na to Perrie?  Kim jest tajemnicza dziewczyna? Dlaczego Zerrie się rozpada? Co ze ślubem? Czy Zayn przedstawi nam dziewczynę z którą zdradza Perrie?  Czemu zwykła nie znana dziewczyna zepsuła taki piękny związek? Czy kariera Zayna jest przekreślona z powodu szarej myszki? Czy Zayn odejdzie z One Direction? Co na to chłopcy z One Direction?
Czytając to nie mogłąm powstrzymać łez. Przybiegł Zayn zobaczył że płacze. 
- Co się stało? - przytulił mnie - Nie płacz. 
- To moja wina. - powiedziałam 
- To nie twoja wina. Nie mów tak. 
- To wszystko przeze mnie! Wszystko! - płakałam, przyszedł Fabian 
- Co jej zrobiłeś?! - zaczął krzyczeć Fabian - Co?! Co ty myślisz?! Masz pieniądze i możesz mieć wszystko?! Ona nie jest dla ciebie! - podszedł Fabian do Zayna i dał mu w twarz. Zayn upadł na ziemię. Momentalnie przestałam płakać
- Co ty Fabian robisz?! Jak możesz?! - Krzyczałam na cały głos. Zayn nie wstawał. Chyba zemdlał. - Klara przynieś szklankę wody i lodu trochę. - Klara nic nie powiedziała przyniosła wszystko co było potrzebne. Nie wiedziałam co robić. - Klara przynieś jeszcze jakąś szmatkę ale czystą. - Klara znowu nic nie powiedziała. Przyniosła szmatkę. Zanurzyłam szmatkę w szklance z wodą. I delikatnie ocierałam Zaynowi twarz. Żeby się obudził. W końcu się obudził.
- Zawieście  mnie do szpitala. Możecie taksówką. 
- Co się stało. Chyba nic ci nie jest? 
- Chyba złamałem palec jak upadałem. - Zayn pokazał rękę palec był na pewno złamany 
------- W Szpitalu ------ 
Zabrali Zayna na prześwietlenie. Po drodze było pełno paparatzzi. Już się boje co będzie jutro pisało w gazetach. Zayn wyszedł z prześwietlenia ze zdjęciami. Widać gołym okiem że jest złamany. Poszłam razem z nim na gipsownie. Założyli gips. Wyszliśmy ze szpitala. Jakoś się przedarliśmy do taksówki. 

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział XII

     Weszliśmy do domu. Klara wybiegła do drzwi. Kiedy zobaczyła że wchodzę do domu  z Zaynem a Zayn ma ze sobą walizkę była bardzo zdziwiona.
- Zayn zaczekaj tu ze swoimi  rzeczami. A ja pójdę z Klarą do kuchni i zrobimy coś do jedzenia. Chcesz herbatę, kawę, kakao czy gorącą czekoladę?
- Yyy herbatę. - powiedział nieśmiało Zayn w tym samym czasie wszedł do salonu Fabian
- A zwykłą czy owocową?
- Zwykłą.
- Mi też możesz zrobić herbatę kochana. - powiedział złośliwie Fabian, Zayn spojrzał na Fabiana lecz Fabian cały czas spoglądał na mnie
- Chyba w twoich marzeniach. - odpowiedziałam  złapałam Klarę i Poszłyśmy do kuchni.
- Co możemy zrobić na kolację? - otworzyłam lodówkę
- Co?! Jaką kolację? Wiesz która jest godzina?
- Nie - spojrzałam na zegarek dochodziła 24
- Właśnie miałam iść spać a ty do domu przyprowadzasz Zayna?
- Bo wiesz... - spojrzałam na Klarę - Zayn musi u nas zostać.
- Jak to? Gdzie? Czemu?
- Bo Zayn nie może wrócić do domu. Do chłopaków.
- Czemu?
- Powiem ci później bo na razie nie mogę...
- No a gdzie będzie spał?
- Myślę że on prześpi się u mnie a ja w salonie. To wstaw wodę na herbatę. A ja poszukam i zrobię coś do jedzenia.
- No spoko. A ty będziesz coś piła?
- Herbatę zwykłą. - powiedziałam. Nie wiedziałam co zrobić do jedzenia. Ale wpadłam na pomysł sałatki owocowej. Szybko mi poszło
Klara w tym czasie zrobiła herbatkę. Poszłam zanieść łyżki do sałatki i do herbatki. Weszłam do salonu. W salonie siedział Zayn a przy oknie stał Fabian. 
- Zaraz przyniosę herbatę. - uśmiechnęłam się w stronę Zayna. Przyniosłam sałatkę owocową. A Klara herbatę. Ja jeszcze wróciłam do kuchni po parę świeczek. Wróciłam postawiłam jedną na komodzie tuż obok gdzie stał Fabian. Kiedy tylko się schyliłam Fabian objął mnie w pasie. A kiedy się wyprostowałam przytulił mnie
- Długo czekałem na ten moment - powiedział. usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odrazu  się odwróciłam okazało się że to wyszedł Zayn. Wyrwałam się z uścisku Fabiana i wybiegłam za Zaynem. Wybiegłam z domu. Rozejrzałam się nigdzie go nie widziałam. Nie mogłam powstrzymać łez
- Dla czego ja wszystko psuje?! Dlaczego ranie osoby na których mi zależy?! - wykrzyczałam 
- Nie psujesz. - usłyszałam cichy szept 
- Gdzie jesteś? - patrzyłam przed siebie 
- Odwróć się. - powiedział Zayn. Tak też zrobiłam. Zobaczyłam Zayna. Odruchowo się do niego przytuliłam i wybuchłam płaczem.
Zayn mnie uspokajał. 
- Spokojnie, już jestem przy tobie.
- Wiem. Ale...- mówiłam przez łzy
- Ale? Ale co?
- Ale cierpisz i to prze ze mnie.
- Nie cierpię przez ciebie tylko bez ciebie. - powiedział Zayn przytulając się do mnie. 
- Przez ten cały czas myślałam o tobie i nie mogłam się skupić w szkole. Na marginesach mam wszędzie serduszka. 
- Ja śpiewając każdą piosenkę śpiewałem ją dla ciebie. 
- Co wy tyle robicie? - stanęła Klara w drzwiach
- Zaraz przyjdziemy. - powiedziałam 
- Pójdziemy się przejść w takie miejsce jedno? - powiedział Zayn 
- No dobrze. - powiedziałam Zayn wyjął bandamkę i zawiązał mi oczy. Szliśmy z 10 minut. Kiedy doszliśmy i Zayn zdjął mi bandamkę z oczu. Byłam zaskoczona. Zayn zaprowadził mnie do pięknego miejsca gdzie była rzeka. Była taka szczęśliwa. 
Chwile postaliśmy przy rzece ale zaczęło nam się robić zimno. Wróciliśmy do domu. Weszliśmy do salonu. Tam siedziała Klara. Kiedy zobaczyła ze weszliśmy trzymając się za rękę. Jej twarz od razu się rozpromieniła. Pogadaliśmy jakieś 2 godziny. Zasnęłam przytulając się do Zayna. W nocy się przebudziłam. Byłam już w łóżku. Chyba Zayn mnie zaniósł do łużka. Zapaliłam światło. Zayn leżał na podłodze koło łóżka. Wyszłam z łóżka. Szturchnęłam Zayna.
- Zayn. Zayn wstawaj. - powiedziałam dalej szturchając Zayna
- Co? Co się dzieje? - powiedział zaspany
- Czemu śpisz na podłodze? 
- Nie chciałem spać na kanapie bo chciałem być blisko ciebie.
- Chodź na łóżko. 
- No jak chcesz. - położył się obok mnie przytuliłam się do niego i zasnęłam 

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział XI

    Weszliśmy do centrum handlowego. Zayn zobaczył że nie ma tu żadnych ładnych damskich kurtek.
- Laura? A może chcesz zatrzymać tą kurtkę?
- Ale ona pewnie dużo kosztowała. Nie mam z czego ci oddać.
- Nie musisz oddawać.
- Ale jak to? Przecież ty masz pewnie inne wydatki. I po co masz wydawać pieniądze na taką prostą dziewczynę jak ja?
-Co?! Dobra koniec tematu. Zatrzymasz tą kurtkę. Tylko kupię ci spodnie i sobie kurtkę. - powiedział stanowczo Zayn. Ja już nic nie odpowiedziałam. Zayn znalazł takie same spodnie jak dzisiaj miałam na sobie. Sobie kupił kurtkę taką zwykłą czarną. Wyszliśmy z centrum.
- Ile mam ci oddać za spodnie?
- Nic nie chce. Musiałem się z tobą spotkać. - powiedział wzrok spuszczając na ziemie
- Co się stało? - powiedziałam, zapadła cisza. Spojrzałam na Zayna. Głowe miał spuszczoną a z oka spłyneła łezka. - Zayn chodz usiądziemy. - Zayn nic nie odpowiedział usiadł na ławce. Usiadłam obok
- No więc dzisiaj się pokłóciliśmy z chłopkami... - powiedział Zayn
- Wy? Czemu? Co się stało?
- No więc tak... Słyszałaś o połączeniu Harrego i Louisa ?
- No tak to Larry.
- Więc Larry jest prawdziwy... Ale musimy wszyscy to ukrywać bo Modest... A Harry i Louis chcieli o tym powiedzieć. Ale wiemy że ludzie nie tolerują takich rzeczy... I pewnie rozpadnie się zespół... A ja i Perrie to też pomysł Modestu. I Harry miał tego dość i chciał o tym wszystkim powiedzieć ale Liam mu nie pozwolił i tak od słowa do słowa i się pokłuciliśmy. I po  prostu   nie chce wracać na razie do studia.
- Możesz zanocować u nas. Ja prześpię się w salonie a tobie pościele u mnie.
- Nie jak już to ja zanocuje w salonie.

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział X

       Otworzyłam szafę. Nic nie mi nie przychodziło do głowy. Ale nagle dostałam olśnienia. Szybko wzięłam ciuchy i ubrałam się w to :
Umalowałam się. Spojrzałam na zegarek. Już powinnam wychodzić. Pobiegłam do łazienki się uczesać. Z łazienki pobiegłam prosto do drzwi. Buty już miałam na sobie. Więc tylko wyszłam. Kiedy doszłam do parku Zayn czekał na ławce tuż obok latarni. Podeszłam do niego.
- Hej. Przepraszam że tak wyszło. - usiadłam koło niego 
- Hej. Nic się nie stało, było warto. 
- Bez przesady. - Zrobiło mi się zimno. Zdałam sobie sprawę że nie wzięłam kurtki. 
- Tobie nie jest zimno? - Zapytał
- Właśnie troszkę jest. Tak się spieszyłam że zapomniałam kurtki. 
- Wiesz co też już trochę zmarzłem. Zapraszam cię na kawę. - Zayn wstał - Narazie dam ci moją kurtkę bo to kawałek drogi. - ściągnął kurtkę 
- Ale to ty teraz zmarzniesz. - wzięłam kurtkę do ręki
- Ale ty nie. 
- Ale ja jestem zwykła prostą dziewczyną z Polski, której prawie na mapie nie widać. A ty jesteś znanym piosenkarzem. Wszystkie dziewczyny jak cię zobaczą to piszczą. Ja mogę zmarznąć a ty nie. 
- Ja mieszkałem w małym domku. To wszystko przez przypadek się stało. Załóż tą kurtkę. Proszę.
- No dobrze. - założyłam tą kurtkę. I po 10 minutach byliśmy w kawiarni. Gdy tylko weszliśmy. Usłyszałam potworny krzyk dziewczyn. To był zlot Directioners. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Odepchnęły mnie od Zayna. Przewróciłam się. Zayn szybko przedarł się przez tłum i pomógł mi wstać. Dziewczyny robiły zdjęcia. Podarły Zaynowi koszulkę. Zayn złapał mnie i wyszliśmy. 
- Chodź musimy iść do sklepu.
- Po co?
- Ja muszę sobie kupić jakąś koszulkę a tobie trzeba kupić kurtkę i nowe spodnie.
- Czemu spodnie?
- Bo jak przewróciłaś się to upadłaś na ciasto. - powiedział z lekkim uśmiechem Zayn. Odwróciłam się. Faktycznie upadłam na ciasto. - Laura?
- Tak?
- Patrz pada śnieg. - powiedział ucieszony Zayn. 

Rozdział IX

     Chłopcy dotrzymali słowa. Dzwonili codziennie. Ale nie mogłyśmy się przez ten cały czas z nimi spotkać. My do szkoły. A oni musieli pracować. Ale teraz to już zaraz święta. W szkole już mamy przerwę. Za tydzień mamy samolot do polski. Mama już nie może się doczekać aż przylecę.
- Laura! - usłyszałam krzyk z dołu
- Co?!
- Telefon do cb! Zayn dzwoni! Mówi że coś ważnego! - Klara darłą się na cały dom
- Już biegnę ! - Szybko biegłam po schodach do salonu. Wziełam od Klary telefon.
- Halo? - powiedziałam lekko zadyszana
- Laura? Gdzie ty jesteś? - powiedział Zayn
- Ja? Jestem w domu. A czemu pytasz?
- Przecież mialiśmy się spotkać w parku o 20:00. - powiedział lekko zdziwiony Zayn
- Jak?!
- No wczoraj dzwoniłem do cb ale odebrał Fabian. Miał ci przekazać.
- Co?! - spojrzałąm na zegarek. Była prawie 21.
- No tak. Ale może przyjdziesz do parku 2 ulice od twojego domu.
- No dobrze zaraz przyjdę. Za pół godziny dobrze?
- Dobrze. Będe czekał. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - Odłożyłam słuchawkę. Pobiegłam do fabiana do pokoju.
- Co ty zrobiłeś?! Czemu mi nie powiedziałeś o tym że Zayn dzwonił?! Co zazdrosny jesteś?! I tak już nigdy nie będziemy razem! Zrozum to wreszcie!
- Ale... To nie tak było... Ja poprostu zapomniałem... - wydukał Fabian. Do pokoju wpadłą Klara
- Co się stało? Czemu tak krzyczysz? - Powiedziała zdziwiona Klara
- Co?! Dzwonił Zayn. Okazało się że czeka na mnie już godzine w parku. Bo mnie zaprosił. Ale Fabian mi o tym nie powiedział. Bo jest zazdrosny i nie może tego zrozumieć że nic między nami już nie będzie!
- A pójdziesz do niego jeszcze dzisiaj?
- No tak jestem umówiona za pół godziny.
- To możesz pokrzyczysz na niego jak wrócisz. A teraz zacznij się szykować. Bo jak widze to narazie jesteś w rozsypce. - Powiedziała Klara. Spojrzałąm na siebie. Byłam w dresach i zadurzej bluzie. Nie umalowana  i Rozczochrana. Pobiegłąm się szykować.