Chłopcy dotrzymali słowa. Dzwonili codziennie. Ale nie mogłyśmy się przez ten cały czas z nimi spotkać. My do szkoły. A oni musieli pracować. Ale teraz to już zaraz święta. W szkole już mamy przerwę. Za tydzień mamy samolot do polski. Mama już nie może się doczekać aż przylecę.
- Laura! - usłyszałam krzyk z dołu
- Co?!
- Telefon do cb! Zayn dzwoni! Mówi że coś ważnego! - Klara darłą się na cały dom
- Już biegnę ! - Szybko biegłam po schodach do salonu. Wziełam od Klary telefon.
- Halo? - powiedziałam lekko zadyszana
- Laura? Gdzie ty jesteś? - powiedział Zayn
- Ja? Jestem w domu. A czemu pytasz?
- Przecież mialiśmy się spotkać w parku o 20:00. - powiedział lekko zdziwiony Zayn
- Jak?!
- No wczoraj dzwoniłem do cb ale odebrał Fabian. Miał ci przekazać.
- Co?! - spojrzałąm na zegarek. Była prawie 21.
- No tak. Ale może przyjdziesz do parku 2 ulice od twojego domu.
- No dobrze zaraz przyjdę. Za pół godziny dobrze?
- Dobrze. Będe czekał. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - Odłożyłam słuchawkę. Pobiegłam do fabiana do pokoju.
- Co ty zrobiłeś?! Czemu mi nie powiedziałeś o tym że Zayn dzwonił?! Co zazdrosny jesteś?! I tak już nigdy nie będziemy razem! Zrozum to wreszcie!
- Ale... To nie tak było... Ja poprostu zapomniałem... - wydukał Fabian. Do pokoju wpadłą Klara
- Co się stało? Czemu tak krzyczysz? - Powiedziała zdziwiona Klara
- Co?! Dzwonił Zayn. Okazało się że czeka na mnie już godzine w parku. Bo mnie zaprosił. Ale Fabian mi o tym nie powiedział. Bo jest zazdrosny i nie może tego zrozumieć że nic między nami już nie będzie!
- A pójdziesz do niego jeszcze dzisiaj?
- No tak jestem umówiona za pół godziny.
- To możesz pokrzyczysz na niego jak wrócisz. A teraz zacznij się szykować. Bo jak widze to narazie jesteś w rozsypce. - Powiedziała Klara. Spojrzałąm na siebie. Byłam w dresach i zadurzej bluzie. Nie umalowana i Rozczochrana. Pobiegłąm się szykować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz