Umalowałam się. Spojrzałam na zegarek. Już powinnam wychodzić. Pobiegłam do łazienki się uczesać. Z łazienki pobiegłam prosto do drzwi. Buty już miałam na sobie. Więc tylko wyszłam. Kiedy doszłam do parku Zayn czekał na ławce tuż obok latarni. Podeszłam do niego.
- Hej. Przepraszam że tak wyszło. - usiadłam koło niego
- Hej. Nic się nie stało, było warto.
- Bez przesady. - Zrobiło mi się zimno. Zdałam sobie sprawę że nie wzięłam kurtki.
- Tobie nie jest zimno? - Zapytał
- Właśnie troszkę jest. Tak się spieszyłam że zapomniałam kurtki.
- Wiesz co też już trochę zmarzłem. Zapraszam cię na kawę. - Zayn wstał - Narazie dam ci moją kurtkę bo to kawałek drogi. - ściągnął kurtkę
- Ale to ty teraz zmarzniesz. - wzięłam kurtkę do ręki
- Ale ty nie.
- Ale ja jestem zwykła prostą dziewczyną z Polski, której prawie na mapie nie widać. A ty jesteś znanym piosenkarzem. Wszystkie dziewczyny jak cię zobaczą to piszczą. Ja mogę zmarznąć a ty nie.
- Ja mieszkałem w małym domku. To wszystko przez przypadek się stało. Załóż tą kurtkę. Proszę.
- No dobrze. - założyłam tą kurtkę. I po 10 minutach byliśmy w kawiarni. Gdy tylko weszliśmy. Usłyszałam potworny krzyk dziewczyn. To był zlot Directioners. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Odepchnęły mnie od Zayna. Przewróciłam się. Zayn szybko przedarł się przez tłum i pomógł mi wstać. Dziewczyny robiły zdjęcia. Podarły Zaynowi koszulkę. Zayn złapał mnie i wyszliśmy.
- Chodź musimy iść do sklepu.
- Po co?
- Ja muszę sobie kupić jakąś koszulkę a tobie trzeba kupić kurtkę i nowe spodnie.
- Czemu spodnie?
- Bo jak przewróciłaś się to upadłaś na ciasto. - powiedział z lekkim uśmiechem Zayn. Odwróciłam się. Faktycznie upadłam na ciasto. - Laura?
- Tak?
- Patrz pada śnieg. - powiedział ucieszony Zayn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz