gg

GRY

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział XII

     Weszliśmy do domu. Klara wybiegła do drzwi. Kiedy zobaczyła że wchodzę do domu  z Zaynem a Zayn ma ze sobą walizkę była bardzo zdziwiona.
- Zayn zaczekaj tu ze swoimi  rzeczami. A ja pójdę z Klarą do kuchni i zrobimy coś do jedzenia. Chcesz herbatę, kawę, kakao czy gorącą czekoladę?
- Yyy herbatę. - powiedział nieśmiało Zayn w tym samym czasie wszedł do salonu Fabian
- A zwykłą czy owocową?
- Zwykłą.
- Mi też możesz zrobić herbatę kochana. - powiedział złośliwie Fabian, Zayn spojrzał na Fabiana lecz Fabian cały czas spoglądał na mnie
- Chyba w twoich marzeniach. - odpowiedziałam  złapałam Klarę i Poszłyśmy do kuchni.
- Co możemy zrobić na kolację? - otworzyłam lodówkę
- Co?! Jaką kolację? Wiesz która jest godzina?
- Nie - spojrzałam na zegarek dochodziła 24
- Właśnie miałam iść spać a ty do domu przyprowadzasz Zayna?
- Bo wiesz... - spojrzałam na Klarę - Zayn musi u nas zostać.
- Jak to? Gdzie? Czemu?
- Bo Zayn nie może wrócić do domu. Do chłopaków.
- Czemu?
- Powiem ci później bo na razie nie mogę...
- No a gdzie będzie spał?
- Myślę że on prześpi się u mnie a ja w salonie. To wstaw wodę na herbatę. A ja poszukam i zrobię coś do jedzenia.
- No spoko. A ty będziesz coś piła?
- Herbatę zwykłą. - powiedziałam. Nie wiedziałam co zrobić do jedzenia. Ale wpadłam na pomysł sałatki owocowej. Szybko mi poszło
Klara w tym czasie zrobiła herbatkę. Poszłam zanieść łyżki do sałatki i do herbatki. Weszłam do salonu. W salonie siedział Zayn a przy oknie stał Fabian. 
- Zaraz przyniosę herbatę. - uśmiechnęłam się w stronę Zayna. Przyniosłam sałatkę owocową. A Klara herbatę. Ja jeszcze wróciłam do kuchni po parę świeczek. Wróciłam postawiłam jedną na komodzie tuż obok gdzie stał Fabian. Kiedy tylko się schyliłam Fabian objął mnie w pasie. A kiedy się wyprostowałam przytulił mnie
- Długo czekałem na ten moment - powiedział. usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odrazu  się odwróciłam okazało się że to wyszedł Zayn. Wyrwałam się z uścisku Fabiana i wybiegłam za Zaynem. Wybiegłam z domu. Rozejrzałam się nigdzie go nie widziałam. Nie mogłam powstrzymać łez
- Dla czego ja wszystko psuje?! Dlaczego ranie osoby na których mi zależy?! - wykrzyczałam 
- Nie psujesz. - usłyszałam cichy szept 
- Gdzie jesteś? - patrzyłam przed siebie 
- Odwróć się. - powiedział Zayn. Tak też zrobiłam. Zobaczyłam Zayna. Odruchowo się do niego przytuliłam i wybuchłam płaczem.
Zayn mnie uspokajał. 
- Spokojnie, już jestem przy tobie.
- Wiem. Ale...- mówiłam przez łzy
- Ale? Ale co?
- Ale cierpisz i to prze ze mnie.
- Nie cierpię przez ciebie tylko bez ciebie. - powiedział Zayn przytulając się do mnie. 
- Przez ten cały czas myślałam o tobie i nie mogłam się skupić w szkole. Na marginesach mam wszędzie serduszka. 
- Ja śpiewając każdą piosenkę śpiewałem ją dla ciebie. 
- Co wy tyle robicie? - stanęła Klara w drzwiach
- Zaraz przyjdziemy. - powiedziałam 
- Pójdziemy się przejść w takie miejsce jedno? - powiedział Zayn 
- No dobrze. - powiedziałam Zayn wyjął bandamkę i zawiązał mi oczy. Szliśmy z 10 minut. Kiedy doszliśmy i Zayn zdjął mi bandamkę z oczu. Byłam zaskoczona. Zayn zaprowadził mnie do pięknego miejsca gdzie była rzeka. Była taka szczęśliwa. 
Chwile postaliśmy przy rzece ale zaczęło nam się robić zimno. Wróciliśmy do domu. Weszliśmy do salonu. Tam siedziała Klara. Kiedy zobaczyła ze weszliśmy trzymając się za rękę. Jej twarz od razu się rozpromieniła. Pogadaliśmy jakieś 2 godziny. Zasnęłam przytulając się do Zayna. W nocy się przebudziłam. Byłam już w łóżku. Chyba Zayn mnie zaniósł do łużka. Zapaliłam światło. Zayn leżał na podłodze koło łóżka. Wyszłam z łóżka. Szturchnęłam Zayna.
- Zayn. Zayn wstawaj. - powiedziałam dalej szturchając Zayna
- Co? Co się dzieje? - powiedział zaspany
- Czemu śpisz na podłodze? 
- Nie chciałem spać na kanapie bo chciałem być blisko ciebie.
- Chodź na łóżko. 
- No jak chcesz. - położył się obok mnie przytuliłam się do niego i zasnęłam 

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział XI

    Weszliśmy do centrum handlowego. Zayn zobaczył że nie ma tu żadnych ładnych damskich kurtek.
- Laura? A może chcesz zatrzymać tą kurtkę?
- Ale ona pewnie dużo kosztowała. Nie mam z czego ci oddać.
- Nie musisz oddawać.
- Ale jak to? Przecież ty masz pewnie inne wydatki. I po co masz wydawać pieniądze na taką prostą dziewczynę jak ja?
-Co?! Dobra koniec tematu. Zatrzymasz tą kurtkę. Tylko kupię ci spodnie i sobie kurtkę. - powiedział stanowczo Zayn. Ja już nic nie odpowiedziałam. Zayn znalazł takie same spodnie jak dzisiaj miałam na sobie. Sobie kupił kurtkę taką zwykłą czarną. Wyszliśmy z centrum.
- Ile mam ci oddać za spodnie?
- Nic nie chce. Musiałem się z tobą spotkać. - powiedział wzrok spuszczając na ziemie
- Co się stało? - powiedziałam, zapadła cisza. Spojrzałam na Zayna. Głowe miał spuszczoną a z oka spłyneła łezka. - Zayn chodz usiądziemy. - Zayn nic nie odpowiedział usiadł na ławce. Usiadłam obok
- No więc dzisiaj się pokłóciliśmy z chłopkami... - powiedział Zayn
- Wy? Czemu? Co się stało?
- No więc tak... Słyszałaś o połączeniu Harrego i Louisa ?
- No tak to Larry.
- Więc Larry jest prawdziwy... Ale musimy wszyscy to ukrywać bo Modest... A Harry i Louis chcieli o tym powiedzieć. Ale wiemy że ludzie nie tolerują takich rzeczy... I pewnie rozpadnie się zespół... A ja i Perrie to też pomysł Modestu. I Harry miał tego dość i chciał o tym wszystkim powiedzieć ale Liam mu nie pozwolił i tak od słowa do słowa i się pokłuciliśmy. I po  prostu   nie chce wracać na razie do studia.
- Możesz zanocować u nas. Ja prześpię się w salonie a tobie pościele u mnie.
- Nie jak już to ja zanocuje w salonie.

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział X

       Otworzyłam szafę. Nic nie mi nie przychodziło do głowy. Ale nagle dostałam olśnienia. Szybko wzięłam ciuchy i ubrałam się w to :
Umalowałam się. Spojrzałam na zegarek. Już powinnam wychodzić. Pobiegłam do łazienki się uczesać. Z łazienki pobiegłam prosto do drzwi. Buty już miałam na sobie. Więc tylko wyszłam. Kiedy doszłam do parku Zayn czekał na ławce tuż obok latarni. Podeszłam do niego.
- Hej. Przepraszam że tak wyszło. - usiadłam koło niego 
- Hej. Nic się nie stało, było warto. 
- Bez przesady. - Zrobiło mi się zimno. Zdałam sobie sprawę że nie wzięłam kurtki. 
- Tobie nie jest zimno? - Zapytał
- Właśnie troszkę jest. Tak się spieszyłam że zapomniałam kurtki. 
- Wiesz co też już trochę zmarzłem. Zapraszam cię na kawę. - Zayn wstał - Narazie dam ci moją kurtkę bo to kawałek drogi. - ściągnął kurtkę 
- Ale to ty teraz zmarzniesz. - wzięłam kurtkę do ręki
- Ale ty nie. 
- Ale ja jestem zwykła prostą dziewczyną z Polski, której prawie na mapie nie widać. A ty jesteś znanym piosenkarzem. Wszystkie dziewczyny jak cię zobaczą to piszczą. Ja mogę zmarznąć a ty nie. 
- Ja mieszkałem w małym domku. To wszystko przez przypadek się stało. Załóż tą kurtkę. Proszę.
- No dobrze. - założyłam tą kurtkę. I po 10 minutach byliśmy w kawiarni. Gdy tylko weszliśmy. Usłyszałam potworny krzyk dziewczyn. To był zlot Directioners. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Odepchnęły mnie od Zayna. Przewróciłam się. Zayn szybko przedarł się przez tłum i pomógł mi wstać. Dziewczyny robiły zdjęcia. Podarły Zaynowi koszulkę. Zayn złapał mnie i wyszliśmy. 
- Chodź musimy iść do sklepu.
- Po co?
- Ja muszę sobie kupić jakąś koszulkę a tobie trzeba kupić kurtkę i nowe spodnie.
- Czemu spodnie?
- Bo jak przewróciłaś się to upadłaś na ciasto. - powiedział z lekkim uśmiechem Zayn. Odwróciłam się. Faktycznie upadłam na ciasto. - Laura?
- Tak?
- Patrz pada śnieg. - powiedział ucieszony Zayn. 

Rozdział IX

     Chłopcy dotrzymali słowa. Dzwonili codziennie. Ale nie mogłyśmy się przez ten cały czas z nimi spotkać. My do szkoły. A oni musieli pracować. Ale teraz to już zaraz święta. W szkole już mamy przerwę. Za tydzień mamy samolot do polski. Mama już nie może się doczekać aż przylecę.
- Laura! - usłyszałam krzyk z dołu
- Co?!
- Telefon do cb! Zayn dzwoni! Mówi że coś ważnego! - Klara darłą się na cały dom
- Już biegnę ! - Szybko biegłam po schodach do salonu. Wziełam od Klary telefon.
- Halo? - powiedziałam lekko zadyszana
- Laura? Gdzie ty jesteś? - powiedział Zayn
- Ja? Jestem w domu. A czemu pytasz?
- Przecież mialiśmy się spotkać w parku o 20:00. - powiedział lekko zdziwiony Zayn
- Jak?!
- No wczoraj dzwoniłem do cb ale odebrał Fabian. Miał ci przekazać.
- Co?! - spojrzałąm na zegarek. Była prawie 21.
- No tak. Ale może przyjdziesz do parku 2 ulice od twojego domu.
- No dobrze zaraz przyjdę. Za pół godziny dobrze?
- Dobrze. Będe czekał. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - Odłożyłam słuchawkę. Pobiegłam do fabiana do pokoju.
- Co ty zrobiłeś?! Czemu mi nie powiedziałeś o tym że Zayn dzwonił?! Co zazdrosny jesteś?! I tak już nigdy nie będziemy razem! Zrozum to wreszcie!
- Ale... To nie tak było... Ja poprostu zapomniałem... - wydukał Fabian. Do pokoju wpadłą Klara
- Co się stało? Czemu tak krzyczysz? - Powiedziała zdziwiona Klara
- Co?! Dzwonił Zayn. Okazało się że czeka na mnie już godzine w parku. Bo mnie zaprosił. Ale Fabian mi o tym nie powiedział. Bo jest zazdrosny i nie może tego zrozumieć że nic między nami już nie będzie!
- A pójdziesz do niego jeszcze dzisiaj?
- No tak jestem umówiona za pół godziny.
- To możesz pokrzyczysz na niego jak wrócisz. A teraz zacznij się szykować. Bo jak widze to narazie jesteś w rozsypce. - Powiedziała Klara. Spojrzałąm na siebie. Byłam w dresach i zadurzej bluzie. Nie umalowana  i Rozczochrana. Pobiegłąm się szykować.

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział VIII 


      Obudził mnie dzwonek do drzwi. Ruszyłam do drzwi. Byłam rozczochrana i  zaspana. Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam stoliczek nakryty białym obrusem, na którym były cztery nakrycia i kwiaty. Nagle zza ściany wyskoczył Harry i Zayn. Jeszcze trochę i bym zawału dostała.
- Hej chyba nie obudziliśmy? - zapytał speszony Harry 
- No Klara jeszcze śpi ja też teraz spałam, na ale widzę że przyszliście nas obudzić. A wogulę która jest godzina?
- Jest 11. 
- Już? Może wejdziecie?
- Dobrze.
- Tu jest salon, zostańcie tu chwile pójdę po Klarę.- poszłam do pokoju Klary
- Klara! Wstawaj trzeba się ogarnąć! Harry i Zayn przyszli! - Klara nagle otworzyła oczy i z niedowierzaniem na mnie patrzyła - trzeba się ogarnąć! - Klara wstała i pobiegła w stronę szafy. 
Ja też wręcz biegłą do szafy. Ja Wybrałam  ten zestaw:
Umalowałam się i poszłam do chłopaków, Klara wybrała taki zestaw: 
Weszłam do salonu
- Hej długo czekaliście?
- Nie. Ale mam nadzieje że śniadanie nie wystygło. - powiedział Harry
- Przynieśliście nam śniadanie? - zapytała Klara
- Tak. - odpowiedział Harry 
- To może zjemy? - powiedziałam 
- Usiądziecie?
- Jasne - powiedziałam ja siedziałam między Zaynem a Klarą. Na śniadanie nam dali jajecznice ze szczypiorkiem i sok pomarańczowy. Niestety Zayn i Harry musieli uciekać na próbę. Ale obiecali że zadzwonią. 

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział VII

           Kiedy wróciła ze sklepiku. W sali był lekarz.
- Musi pani przez przynajmniej tydzień siedzieć w spokoju w domu. Ma pani lekki wstrząs muzgu.
- Dobrze, czy może być też w domu pżyjaciółka?
- Ależ oczwiście. Ktoś musi się panią opiekować.
- A co ze szkołą?
- Zwolnienie.
- A dla przyjaciółki?
- A to też dam zwolnienie.
- Dziękuje. - powiedziała Klara
Chłopacy odwieźli nas do domu. Ale musieli zaraz jechać. Klara była wymęczona, więc odrazu zasnełą. A ja myślałam, myślałam o nich. Ale oni nie są tacy jak mi się wydawało. Okazali się troskliwi. To było słotkie że pomogli nam. Ale dalej troche nie jestem do nich przekonana bo przecież przez nich moja przyjaciółka ma teraz uraz głowy. Ciekawe czemu Zayn się odwrócił w szpitalu. A kiedy Klara  zemdlała jak ich zobaczyła, to jak zayna oczy lśniły w słońcu. Tak myślałam i zasnełam. Przyśniło mi się że przyszli ze śniadaniem.

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział VI

     Rozpakowałyśmy się i ruszyłyśmy obejrzeć miasto. O matko jakie to miasto jest piękne i wielkie. Szłyśmy i nagle z za rogu wyszło tych pięć chłopaków. Z tego zespołu... jak oni mają... One Direction. 
Spojrzałam na Klarę. Klara była zapatrzona na centrum handlowe. 
- Klara patrz to 1D.-Klara spojrzała przed siebie byli od nas o trzy metry. Klara zemdlała! OMG! Zaczęłam ją budzić ale jakoś nic ja nie umiałam poleciały mi dwie łzy z bezradności. Podeszli.
- Wszystko dobrze co się stało? - zapytał przejęty Harry 
- No ona ma na waszym punkcie bzika. I jak was zobaczyła to zemdlała a teraz nie mogę jej do budzić. Pomożecie?
- Oczywiście co za pytanie! - Harry wyciągnął telefon, i zaczął dzwonić na pogotowie Liam poszedł z Harrym żeby Harry nic głupiego nie walnoł. Zayn, Niall i Louis zostali ze mną Zayn przyszedł mnie trochę uspokoić a Niall i Louis prubowali jakoś wybudzić Klarę. Karetka przyjechał zaraz moment. Zabrali Klarę karetką.  Byłam roztrzęsiona. Nie wiedziałam gdzie jest szpital, nie  miałam przy sobie żadnych pieniędzy. Chłopacy zadzwonili po taxi. Taksówka również szybko przyjechała. Do taksówki weszłam ja, Louis, Niall i Zayn. Harry i Liam poijechali drugą taksówką.Kiedy dojechaliśmy do szpitala. 
- Proszę panią gdzie leży Klara przed chwilą przywiozła ją karetka z omdleniem. 
- To będzie prosto do końca korytarza, i później trzecie drzwi po prawej stronie. 
- Dziękujemy. - Pobiegłam jak szalona do tej sali. Weszłam do sali a tam leży Klara z zabandażowaną głową.
- Jak się czujesz?
- No głowa mnie strasznie boli, i przyśniło mi się One Direction. Dziwne co nie?
- No ale to nie był sem... Oni są tu i tera w tym szpitalu. Pomagali mi i tobie jak zemdlałaś.
- Żartujesz?
- Nie... sama zobacz.- W tej chwili wszedł Zayn, za nim Niall i Louis. 
- O Jejku! 
- Hej, jak się czujesz? - zapytał Louis.
- A dobrze, tylko trochę mnie głowa boli. A gdzie Harry i Liam?
- Nie zmieściliśmy się do jednej Taksówki. - W tym momencie wbiegł Harry.
- Co się stało żyje!?! 
- Tak żyje. - odpowiedziała z niedowierzaniem Klara, Zayn gdzieś wyszedł chyba mu Telefon zadzwonił.
- Laura, pójdziesz do sklepiku po wodę? 
- No jasnę. - wyszłam z sali minełam Zayna
Byłam cała roztrzęsiona.