gg

GRY

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział XV

    ~  Laura  ~ 
          Siedziałam z Klarą w salonie. Śmiejąc się do łez. Nawet nie wiem z czego. 
- Yyyy... cześć. - powiedział Liam pół szeptem tak jak by nie chciał nam przeszkadzać. Przestałyśmy się śmiać. Kiedy Liam miał już wyjść, Klara podbiegła do niego.
- Zaczekaj! - krzyknęła miała w ręku długopis. Podwinęła mu rękaw od szarej bluzy. I zaczęła coś pisać. Kontem oka widziałam że Liam zaczął się rumienić. Po czym Klara zamknęła drzwi. 
- Co ty mu napisałaś? - zapytałam zafascynowana
- Numer telefonu. - powiedziała lekko się rumieniąc - To był spontan. 
- Ty szalona. - uśmiechnęłam się - Idę do Zayna zobaczyć jak się czuję. - powiedziałam idąc schodami. Zapukałam do pokoju. Po czym weszłam do środka. Na łóżku leżał Zayn trzymając białą kartkę. A obok niego leżały parę książek i płyt. Zayn nie oderwał wzroku od kartki. 
- Wszystko w porządku? - zapytałam lekko zdezorientowana. Zayn nie odpowiedział tylko podał mi kartkę. To był list. Usiadłam koło Zayna na łóżku i zaczełam czytać. 


Drogi Zaynie! 

      Na wstępie chcemy Cię przeprosić za kłótnię. Wiem że jesteśmy jak bracia, ale no cóż bracią też może się zdarzyć kłótnia. Odwiedzili byśmy cię wszyscy razem ale gościu od Modestu nas teraz strasznie tyra. I nie wiem dla czego zaczoł na nas coraz bardziej naciskać. Mnie na Kendall. Louisa na Eleanor. Ostatnio zmusił mnie do tego żebym poszedł z Kendall do łóżka. Zrobił to po tym jak nie wróciłeś na noc. 
     Chcę Ci opowiedzieć jak było ze zmuszeniem do tego... Więc było to tak. Kiedy nie wróciłeś na noc. Przyszła do nas sekretarka sprawdzić czy wszyscy jesteśmy. Kiedy zobaczyła że Cię nie ma od razu zadzwoniła do szefa Modestu. Przyszedł do nas. I zaczął krzyczeć że zniszczymy jego pracę czy dorobek życia ( tylko że nie użył słowa zniszczymy ). Zadzwonił po Kendall. I kazał mi do niej iść na noc by to zrobić. Reporterzy siedzieli na drzewie i w trakcie tego... robili nam zdjęcia. Teraz muszę się ukrywać z pisaniem tego listu. To samo chce zrobić z Louisem i Eleanor, i z Tobą i Perrie. Wiec proszę cię nie wracaj do nas. Zostań tam. 

                                                                                                                Harry 
                                                                                                                       Styles 



    Odłożyłam list zdziwiona i zdezorientowana. Zayn wyglądał podobnie do mnie. Przytuliłam się do niego. odwzajemnił uścisk. Spojrzałam na filmy, które leżały tuż obok. 
- Może odreagujemy to? Obejrzymy jakiś film? - zapytałam nawet nie próbując uwolnić się z objęć Zayna. 
- No dobrze. A co chcesz obejrzeć? - zapytał tak niby od nie chcenia ale wyczułam trochę radości w głosie.
- Nie wiem wybierzesz coś? Może coś z tego co Liam ci dzisiaj dostarczył? - Zapytałam po czym zaśmiałam się 
- Dobrze. - odpowiedział Zayn śmiejąc się razem ze mną. Wziął pierwszy film chyba nawed nie patrząc co bierze. Włączył. Byłam dosyć zmęczona. Wtuliłam się w tors Zayna. Zayn objął mnie. I automatycznie zasnełam.
_________________________________________________________________________________

    Hej! Postanowiłam zrobić  " notatkę ".  Więc tak. Nie wiem czy ktoś to czyta. Jeśli czytasz możesz skomentować? Bo tracę wiarę że ktoś to czyta. A jeśli już ktoś to czyta to czy mu się podoba. Podoba ci się skomentuj. Teraz chyba będę pod każdym rozdziałem robić notatki. Nie mam po prostu motywacji żeby pisać dalej. Jeśli czytasz to skomentuj, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Okej chyba wystarczy. Tym co czytają dziękuje! ;> 
Kocham was Directioners ♥ 

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział XIV

- Hej kochanie. - powiedziałam wchodząc do pokoju w ręce trzymając gorącą czekoladę z bitą śmietaną i z drobnymi piankami. Zayn właśnie chłodził miejsce uderzenia lodem. Obdarzyłam go ciepłym uśmiechem. - Masz gościa. - powiedziałam stawiając czekoladę na stoliku obok łóżka na którym leżał
- Kto przyszedł? - Zayn poderwał się z łóżka 
- Liam. Jest na dole bo nie wiedziałam czy chcesz żeby cię odwiedził. - Powiedziałam spuszczając wzrok na podłogę. 
- Oczywiście że może wejść! - Powiedział, widziałam ten błysk w oku, i jego twarz od razu się rozpromieniła pomimo że miał podbite oko wyglądał pięknie. 
- To ja go zawołam! - powiedziałam ciesząc się razem z Zaynem. Zbiegłam po schodach na dół.
- Liam chodź! - krzyknęłam pełna entuzjazmu. Widać było że Liam się tak samo ucieszył jak Zayn a może nawet bardziej. 
- Już idę! - Powiedział biorąc ze sobą wielką torbę przewieszoną na ramieniu. 
- Jak chcesz to możesz zostawić tą torbę tutaj. - powiedziałam 
- Nie... Ja ją wezmę ze sobą... - wydukał zakłopotany 
- Okej - uśmiechnęłam się do niego ale on miał wzrok spuszczony na podłogę - Chodź zaprowadzę cię do Zayna! - powiedziałam i ruszyłam w stronę pokoju Zayna. Kiedy tylko drzwi się otworzyły i Liam wszedł do pokoju. Stanął jak wryty i wykrztusił 
- Stary co ci się stało? Jak ostatnio cię widziałem nie miałeś nawet zadrapania. Ona cię tak urządziła? - Liam powiedział pełen powagi w głosie. Zayn zaczął się śmiać. 
- Oczywiście że nie! - powiedział z udawanym grymasem 
- Liam chcesz może gorącą czekoladę? - Zapytałam z uśmiechem 
- Nie chce sprawiać kłopotu... 
- Ależ to nie jest kłopot! - Krzyknęłam z entuzjazmem w głosie. Wyszłam z pokoju zeszłam do na dół
- Ależ ten Liam jest sympatyczny ! - powiedziała jak zahipnotyzowana
- Uuuu coś się kroi? - powiedziała na żarty
- Weź! - powiedziała otrząsając się z " hipnozy ". Ja natomiast weszłam do kuchni, i zrobiłam taką samą czekoladę jak Zaynowi.


~ Zayn ~ 
   Bardzo miło ze strony Liama że mnie odwiedził. 
- Co ci się stało? - dopytywał się dalej kiedy tylko Laura zamknęła drzwi. 
- A miałem mały incydent. - powiedziałem z uśmiechem, który ciągle mi nie znikał z twarzy
- Widziałeś? Przyłapali cię z  jak ona ma... Laura? 
- Widziałem. - powiedziałem uśmiech znikł mi z twarzy i wzrok spuściłem na podłogę.
- Odwiedziłem cię bo na Gwiazduniach.pl pisało że biłeś się o Laurę. Co chyba nie jest prawdą?
- Nie, po prostu... - przerwały mi otwierające się drzwi, odetchnąłem 
- Proszę! O to twoja czekolada! - powiedziała obdarzając mnie i zarówno Liama uśmiechem - Dobra spadam nie będę wam przeszkadzać! - lekko zamknęła drzwi 
- Kiedy wrócisz do domu? - zapytał Liam
- Nie wiem. - Powiedziałem zakłopotany w tym samym czasie Liam wyciągnął z torby parę filmów, książek i list. - Dobra ja muszę lecieć, bo gościu z Modestu będzie na mnie wrzeszczał. Teraz cały czas nas pilnuję a ja niby poszedłem na kawę. Więc muszę się zwijać. - powiedział i przytulił mnie - Będę tęsknił - powiedział i wyszedł. Byłem trochę z szokowany, że tak szybko wyszedł. Teraz to musi ich tyrać. Do ręki wziąłem list. Trochę mnie to przestraszyło. 

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział XIII

 Rano kiedy się obudziłam była 9. Zayn jeszcze spał. Delikatnie wstałam ubrałam się
 i zeszłam do kuchni. Zaraz po mnie do kuchni weszła Klara.
- Hej - powiedziała ziewając
- Hej. Co możemy zrobić na śniadanie ?
- Nie wiem może naleśniki?
- Dobry pomysł! - powiedziałam i zaczęłam przygotowywać ciasto na naleśniki
- Miałaś mi powiedzieć czemu Zayn musi u nas zostać.
- Aaaa. No więc było tak. - opowiedziałam to co mi powiedział Zayn. Klara była zaszokowana że Larry jest prawdziwy. W tym czasie zadzwonił telefon. Podeszłam do telefonu. Numer był prywatny. Odebrałam
- Halo?
- Sprawdź prasę... - powiedział tajemniczy głos i się rozłączył byłam zdziwiona
- Kto to był? - zapytała Klara smażąc naleśniki
- Nie wiem powiedział że mam sprawdzić prasę i się rozłączył...
- Dziwne. - Powiedziała Klara i do kuchni wszedł Zayn. Podszedł do mnie przytulił
- Dzień Dobry! - powiedział przytulając
- Dzień Dobry. - odwzajemniłam uścisk
- Co tak pachnie ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
- Naleśniki mam nadzieje że lubisz.
- Wszystko co zrobicie będzie pyszne.
- Laura to ja pójdę po tą prasę. A ty popilnuj naleśników żeby się nie spaliły.- powiedziała Klara i wyszła z domu
- Jak wchodziłem do kuchni to mówiłaś że coś jest dziwne.
- Tak. Dzwonił do mnie prywatny numer i mówił żebym sprawdziła prasę. Dziwne prawda?
- No. Mieliśmy pilnować naleśników. - powiedział uśmiechnięty Zayn
- No właśnie. - Przyszła Klara z gazetami. Byłą zaszokowana
- Laura... - powiedziała
- Co się stało? Mów!
- Popatrz na gazety. - powiedziała i podała mi gazety wzięłam gazety podbiegłam do salonu przejrzeć gazety.  Patrze a tam zdjęcie moje i Zayna. Jak wychodzimy z kawiarenki. Z napisami : Czemu Zayn zdradza Perrie?
Co na to Perrie?  Kim jest tajemnicza dziewczyna? Dlaczego Zerrie się rozpada? Co ze ślubem? Czy Zayn przedstawi nam dziewczynę z którą zdradza Perrie?  Czemu zwykła nie znana dziewczyna zepsuła taki piękny związek? Czy kariera Zayna jest przekreślona z powodu szarej myszki? Czy Zayn odejdzie z One Direction? Co na to chłopcy z One Direction?
Czytając to nie mogłąm powstrzymać łez. Przybiegł Zayn zobaczył że płacze. 
- Co się stało? - przytulił mnie - Nie płacz. 
- To moja wina. - powiedziałam 
- To nie twoja wina. Nie mów tak. 
- To wszystko przeze mnie! Wszystko! - płakałam, przyszedł Fabian 
- Co jej zrobiłeś?! - zaczął krzyczeć Fabian - Co?! Co ty myślisz?! Masz pieniądze i możesz mieć wszystko?! Ona nie jest dla ciebie! - podszedł Fabian do Zayna i dał mu w twarz. Zayn upadł na ziemię. Momentalnie przestałam płakać
- Co ty Fabian robisz?! Jak możesz?! - Krzyczałam na cały głos. Zayn nie wstawał. Chyba zemdlał. - Klara przynieś szklankę wody i lodu trochę. - Klara nic nie powiedziała przyniosła wszystko co było potrzebne. Nie wiedziałam co robić. - Klara przynieś jeszcze jakąś szmatkę ale czystą. - Klara znowu nic nie powiedziała. Przyniosła szmatkę. Zanurzyłam szmatkę w szklance z wodą. I delikatnie ocierałam Zaynowi twarz. Żeby się obudził. W końcu się obudził.
- Zawieście  mnie do szpitala. Możecie taksówką. 
- Co się stało. Chyba nic ci nie jest? 
- Chyba złamałem palec jak upadałem. - Zayn pokazał rękę palec był na pewno złamany 
------- W Szpitalu ------ 
Zabrali Zayna na prześwietlenie. Po drodze było pełno paparatzzi. Już się boje co będzie jutro pisało w gazetach. Zayn wyszedł z prześwietlenia ze zdjęciami. Widać gołym okiem że jest złamany. Poszłam razem z nim na gipsownie. Założyli gips. Wyszliśmy ze szpitala. Jakoś się przedarliśmy do taksówki. 

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział XII

     Weszliśmy do domu. Klara wybiegła do drzwi. Kiedy zobaczyła że wchodzę do domu  z Zaynem a Zayn ma ze sobą walizkę była bardzo zdziwiona.
- Zayn zaczekaj tu ze swoimi  rzeczami. A ja pójdę z Klarą do kuchni i zrobimy coś do jedzenia. Chcesz herbatę, kawę, kakao czy gorącą czekoladę?
- Yyy herbatę. - powiedział nieśmiało Zayn w tym samym czasie wszedł do salonu Fabian
- A zwykłą czy owocową?
- Zwykłą.
- Mi też możesz zrobić herbatę kochana. - powiedział złośliwie Fabian, Zayn spojrzał na Fabiana lecz Fabian cały czas spoglądał na mnie
- Chyba w twoich marzeniach. - odpowiedziałam  złapałam Klarę i Poszłyśmy do kuchni.
- Co możemy zrobić na kolację? - otworzyłam lodówkę
- Co?! Jaką kolację? Wiesz która jest godzina?
- Nie - spojrzałam na zegarek dochodziła 24
- Właśnie miałam iść spać a ty do domu przyprowadzasz Zayna?
- Bo wiesz... - spojrzałam na Klarę - Zayn musi u nas zostać.
- Jak to? Gdzie? Czemu?
- Bo Zayn nie może wrócić do domu. Do chłopaków.
- Czemu?
- Powiem ci później bo na razie nie mogę...
- No a gdzie będzie spał?
- Myślę że on prześpi się u mnie a ja w salonie. To wstaw wodę na herbatę. A ja poszukam i zrobię coś do jedzenia.
- No spoko. A ty będziesz coś piła?
- Herbatę zwykłą. - powiedziałam. Nie wiedziałam co zrobić do jedzenia. Ale wpadłam na pomysł sałatki owocowej. Szybko mi poszło
Klara w tym czasie zrobiła herbatkę. Poszłam zanieść łyżki do sałatki i do herbatki. Weszłam do salonu. W salonie siedział Zayn a przy oknie stał Fabian. 
- Zaraz przyniosę herbatę. - uśmiechnęłam się w stronę Zayna. Przyniosłam sałatkę owocową. A Klara herbatę. Ja jeszcze wróciłam do kuchni po parę świeczek. Wróciłam postawiłam jedną na komodzie tuż obok gdzie stał Fabian. Kiedy tylko się schyliłam Fabian objął mnie w pasie. A kiedy się wyprostowałam przytulił mnie
- Długo czekałem na ten moment - powiedział. usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odrazu  się odwróciłam okazało się że to wyszedł Zayn. Wyrwałam się z uścisku Fabiana i wybiegłam za Zaynem. Wybiegłam z domu. Rozejrzałam się nigdzie go nie widziałam. Nie mogłam powstrzymać łez
- Dla czego ja wszystko psuje?! Dlaczego ranie osoby na których mi zależy?! - wykrzyczałam 
- Nie psujesz. - usłyszałam cichy szept 
- Gdzie jesteś? - patrzyłam przed siebie 
- Odwróć się. - powiedział Zayn. Tak też zrobiłam. Zobaczyłam Zayna. Odruchowo się do niego przytuliłam i wybuchłam płaczem.
Zayn mnie uspokajał. 
- Spokojnie, już jestem przy tobie.
- Wiem. Ale...- mówiłam przez łzy
- Ale? Ale co?
- Ale cierpisz i to prze ze mnie.
- Nie cierpię przez ciebie tylko bez ciebie. - powiedział Zayn przytulając się do mnie. 
- Przez ten cały czas myślałam o tobie i nie mogłam się skupić w szkole. Na marginesach mam wszędzie serduszka. 
- Ja śpiewając każdą piosenkę śpiewałem ją dla ciebie. 
- Co wy tyle robicie? - stanęła Klara w drzwiach
- Zaraz przyjdziemy. - powiedziałam 
- Pójdziemy się przejść w takie miejsce jedno? - powiedział Zayn 
- No dobrze. - powiedziałam Zayn wyjął bandamkę i zawiązał mi oczy. Szliśmy z 10 minut. Kiedy doszliśmy i Zayn zdjął mi bandamkę z oczu. Byłam zaskoczona. Zayn zaprowadził mnie do pięknego miejsca gdzie była rzeka. Była taka szczęśliwa. 
Chwile postaliśmy przy rzece ale zaczęło nam się robić zimno. Wróciliśmy do domu. Weszliśmy do salonu. Tam siedziała Klara. Kiedy zobaczyła ze weszliśmy trzymając się za rękę. Jej twarz od razu się rozpromieniła. Pogadaliśmy jakieś 2 godziny. Zasnęłam przytulając się do Zayna. W nocy się przebudziłam. Byłam już w łóżku. Chyba Zayn mnie zaniósł do łużka. Zapaliłam światło. Zayn leżał na podłodze koło łóżka. Wyszłam z łóżka. Szturchnęłam Zayna.
- Zayn. Zayn wstawaj. - powiedziałam dalej szturchając Zayna
- Co? Co się dzieje? - powiedział zaspany
- Czemu śpisz na podłodze? 
- Nie chciałem spać na kanapie bo chciałem być blisko ciebie.
- Chodź na łóżko. 
- No jak chcesz. - położył się obok mnie przytuliłam się do niego i zasnęłam 

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział XI

    Weszliśmy do centrum handlowego. Zayn zobaczył że nie ma tu żadnych ładnych damskich kurtek.
- Laura? A może chcesz zatrzymać tą kurtkę?
- Ale ona pewnie dużo kosztowała. Nie mam z czego ci oddać.
- Nie musisz oddawać.
- Ale jak to? Przecież ty masz pewnie inne wydatki. I po co masz wydawać pieniądze na taką prostą dziewczynę jak ja?
-Co?! Dobra koniec tematu. Zatrzymasz tą kurtkę. Tylko kupię ci spodnie i sobie kurtkę. - powiedział stanowczo Zayn. Ja już nic nie odpowiedziałam. Zayn znalazł takie same spodnie jak dzisiaj miałam na sobie. Sobie kupił kurtkę taką zwykłą czarną. Wyszliśmy z centrum.
- Ile mam ci oddać za spodnie?
- Nic nie chce. Musiałem się z tobą spotkać. - powiedział wzrok spuszczając na ziemie
- Co się stało? - powiedziałam, zapadła cisza. Spojrzałam na Zayna. Głowe miał spuszczoną a z oka spłyneła łezka. - Zayn chodz usiądziemy. - Zayn nic nie odpowiedział usiadł na ławce. Usiadłam obok
- No więc dzisiaj się pokłóciliśmy z chłopkami... - powiedział Zayn
- Wy? Czemu? Co się stało?
- No więc tak... Słyszałaś o połączeniu Harrego i Louisa ?
- No tak to Larry.
- Więc Larry jest prawdziwy... Ale musimy wszyscy to ukrywać bo Modest... A Harry i Louis chcieli o tym powiedzieć. Ale wiemy że ludzie nie tolerują takich rzeczy... I pewnie rozpadnie się zespół... A ja i Perrie to też pomysł Modestu. I Harry miał tego dość i chciał o tym wszystkim powiedzieć ale Liam mu nie pozwolił i tak od słowa do słowa i się pokłuciliśmy. I po  prostu   nie chce wracać na razie do studia.
- Możesz zanocować u nas. Ja prześpię się w salonie a tobie pościele u mnie.
- Nie jak już to ja zanocuje w salonie.

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział X

       Otworzyłam szafę. Nic nie mi nie przychodziło do głowy. Ale nagle dostałam olśnienia. Szybko wzięłam ciuchy i ubrałam się w to :
Umalowałam się. Spojrzałam na zegarek. Już powinnam wychodzić. Pobiegłam do łazienki się uczesać. Z łazienki pobiegłam prosto do drzwi. Buty już miałam na sobie. Więc tylko wyszłam. Kiedy doszłam do parku Zayn czekał na ławce tuż obok latarni. Podeszłam do niego.
- Hej. Przepraszam że tak wyszło. - usiadłam koło niego 
- Hej. Nic się nie stało, było warto. 
- Bez przesady. - Zrobiło mi się zimno. Zdałam sobie sprawę że nie wzięłam kurtki. 
- Tobie nie jest zimno? - Zapytał
- Właśnie troszkę jest. Tak się spieszyłam że zapomniałam kurtki. 
- Wiesz co też już trochę zmarzłem. Zapraszam cię na kawę. - Zayn wstał - Narazie dam ci moją kurtkę bo to kawałek drogi. - ściągnął kurtkę 
- Ale to ty teraz zmarzniesz. - wzięłam kurtkę do ręki
- Ale ty nie. 
- Ale ja jestem zwykła prostą dziewczyną z Polski, której prawie na mapie nie widać. A ty jesteś znanym piosenkarzem. Wszystkie dziewczyny jak cię zobaczą to piszczą. Ja mogę zmarznąć a ty nie. 
- Ja mieszkałem w małym domku. To wszystko przez przypadek się stało. Załóż tą kurtkę. Proszę.
- No dobrze. - założyłam tą kurtkę. I po 10 minutach byliśmy w kawiarni. Gdy tylko weszliśmy. Usłyszałam potworny krzyk dziewczyn. To był zlot Directioners. Dziewczyny zaczęły piszczeć. Odepchnęły mnie od Zayna. Przewróciłam się. Zayn szybko przedarł się przez tłum i pomógł mi wstać. Dziewczyny robiły zdjęcia. Podarły Zaynowi koszulkę. Zayn złapał mnie i wyszliśmy. 
- Chodź musimy iść do sklepu.
- Po co?
- Ja muszę sobie kupić jakąś koszulkę a tobie trzeba kupić kurtkę i nowe spodnie.
- Czemu spodnie?
- Bo jak przewróciłaś się to upadłaś na ciasto. - powiedział z lekkim uśmiechem Zayn. Odwróciłam się. Faktycznie upadłam na ciasto. - Laura?
- Tak?
- Patrz pada śnieg. - powiedział ucieszony Zayn. 

Rozdział IX

     Chłopcy dotrzymali słowa. Dzwonili codziennie. Ale nie mogłyśmy się przez ten cały czas z nimi spotkać. My do szkoły. A oni musieli pracować. Ale teraz to już zaraz święta. W szkole już mamy przerwę. Za tydzień mamy samolot do polski. Mama już nie może się doczekać aż przylecę.
- Laura! - usłyszałam krzyk z dołu
- Co?!
- Telefon do cb! Zayn dzwoni! Mówi że coś ważnego! - Klara darłą się na cały dom
- Już biegnę ! - Szybko biegłam po schodach do salonu. Wziełam od Klary telefon.
- Halo? - powiedziałam lekko zadyszana
- Laura? Gdzie ty jesteś? - powiedział Zayn
- Ja? Jestem w domu. A czemu pytasz?
- Przecież mialiśmy się spotkać w parku o 20:00. - powiedział lekko zdziwiony Zayn
- Jak?!
- No wczoraj dzwoniłem do cb ale odebrał Fabian. Miał ci przekazać.
- Co?! - spojrzałąm na zegarek. Była prawie 21.
- No tak. Ale może przyjdziesz do parku 2 ulice od twojego domu.
- No dobrze zaraz przyjdę. Za pół godziny dobrze?
- Dobrze. Będe czekał. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - Odłożyłam słuchawkę. Pobiegłam do fabiana do pokoju.
- Co ty zrobiłeś?! Czemu mi nie powiedziałeś o tym że Zayn dzwonił?! Co zazdrosny jesteś?! I tak już nigdy nie będziemy razem! Zrozum to wreszcie!
- Ale... To nie tak było... Ja poprostu zapomniałem... - wydukał Fabian. Do pokoju wpadłą Klara
- Co się stało? Czemu tak krzyczysz? - Powiedziała zdziwiona Klara
- Co?! Dzwonił Zayn. Okazało się że czeka na mnie już godzine w parku. Bo mnie zaprosił. Ale Fabian mi o tym nie powiedział. Bo jest zazdrosny i nie może tego zrozumieć że nic między nami już nie będzie!
- A pójdziesz do niego jeszcze dzisiaj?
- No tak jestem umówiona za pół godziny.
- To możesz pokrzyczysz na niego jak wrócisz. A teraz zacznij się szykować. Bo jak widze to narazie jesteś w rozsypce. - Powiedziała Klara. Spojrzałąm na siebie. Byłam w dresach i zadurzej bluzie. Nie umalowana  i Rozczochrana. Pobiegłąm się szykować.

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział VIII 


      Obudził mnie dzwonek do drzwi. Ruszyłam do drzwi. Byłam rozczochrana i  zaspana. Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam stoliczek nakryty białym obrusem, na którym były cztery nakrycia i kwiaty. Nagle zza ściany wyskoczył Harry i Zayn. Jeszcze trochę i bym zawału dostała.
- Hej chyba nie obudziliśmy? - zapytał speszony Harry 
- No Klara jeszcze śpi ja też teraz spałam, na ale widzę że przyszliście nas obudzić. A wogulę która jest godzina?
- Jest 11. 
- Już? Może wejdziecie?
- Dobrze.
- Tu jest salon, zostańcie tu chwile pójdę po Klarę.- poszłam do pokoju Klary
- Klara! Wstawaj trzeba się ogarnąć! Harry i Zayn przyszli! - Klara nagle otworzyła oczy i z niedowierzaniem na mnie patrzyła - trzeba się ogarnąć! - Klara wstała i pobiegła w stronę szafy. 
Ja też wręcz biegłą do szafy. Ja Wybrałam  ten zestaw:
Umalowałam się i poszłam do chłopaków, Klara wybrała taki zestaw: 
Weszłam do salonu
- Hej długo czekaliście?
- Nie. Ale mam nadzieje że śniadanie nie wystygło. - powiedział Harry
- Przynieśliście nam śniadanie? - zapytała Klara
- Tak. - odpowiedział Harry 
- To może zjemy? - powiedziałam 
- Usiądziecie?
- Jasne - powiedziałam ja siedziałam między Zaynem a Klarą. Na śniadanie nam dali jajecznice ze szczypiorkiem i sok pomarańczowy. Niestety Zayn i Harry musieli uciekać na próbę. Ale obiecali że zadzwonią. 

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział VII

           Kiedy wróciła ze sklepiku. W sali był lekarz.
- Musi pani przez przynajmniej tydzień siedzieć w spokoju w domu. Ma pani lekki wstrząs muzgu.
- Dobrze, czy może być też w domu pżyjaciółka?
- Ależ oczwiście. Ktoś musi się panią opiekować.
- A co ze szkołą?
- Zwolnienie.
- A dla przyjaciółki?
- A to też dam zwolnienie.
- Dziękuje. - powiedziała Klara
Chłopacy odwieźli nas do domu. Ale musieli zaraz jechać. Klara była wymęczona, więc odrazu zasnełą. A ja myślałam, myślałam o nich. Ale oni nie są tacy jak mi się wydawało. Okazali się troskliwi. To było słotkie że pomogli nam. Ale dalej troche nie jestem do nich przekonana bo przecież przez nich moja przyjaciółka ma teraz uraz głowy. Ciekawe czemu Zayn się odwrócił w szpitalu. A kiedy Klara  zemdlała jak ich zobaczyła, to jak zayna oczy lśniły w słońcu. Tak myślałam i zasnełam. Przyśniło mi się że przyszli ze śniadaniem.

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział VI

     Rozpakowałyśmy się i ruszyłyśmy obejrzeć miasto. O matko jakie to miasto jest piękne i wielkie. Szłyśmy i nagle z za rogu wyszło tych pięć chłopaków. Z tego zespołu... jak oni mają... One Direction. 
Spojrzałam na Klarę. Klara była zapatrzona na centrum handlowe. 
- Klara patrz to 1D.-Klara spojrzała przed siebie byli od nas o trzy metry. Klara zemdlała! OMG! Zaczęłam ją budzić ale jakoś nic ja nie umiałam poleciały mi dwie łzy z bezradności. Podeszli.
- Wszystko dobrze co się stało? - zapytał przejęty Harry 
- No ona ma na waszym punkcie bzika. I jak was zobaczyła to zemdlała a teraz nie mogę jej do budzić. Pomożecie?
- Oczywiście co za pytanie! - Harry wyciągnął telefon, i zaczął dzwonić na pogotowie Liam poszedł z Harrym żeby Harry nic głupiego nie walnoł. Zayn, Niall i Louis zostali ze mną Zayn przyszedł mnie trochę uspokoić a Niall i Louis prubowali jakoś wybudzić Klarę. Karetka przyjechał zaraz moment. Zabrali Klarę karetką.  Byłam roztrzęsiona. Nie wiedziałam gdzie jest szpital, nie  miałam przy sobie żadnych pieniędzy. Chłopacy zadzwonili po taxi. Taksówka również szybko przyjechała. Do taksówki weszłam ja, Louis, Niall i Zayn. Harry i Liam poijechali drugą taksówką.Kiedy dojechaliśmy do szpitala. 
- Proszę panią gdzie leży Klara przed chwilą przywiozła ją karetka z omdleniem. 
- To będzie prosto do końca korytarza, i później trzecie drzwi po prawej stronie. 
- Dziękujemy. - Pobiegłam jak szalona do tej sali. Weszłam do sali a tam leży Klara z zabandażowaną głową.
- Jak się czujesz?
- No głowa mnie strasznie boli, i przyśniło mi się One Direction. Dziwne co nie?
- No ale to nie był sem... Oni są tu i tera w tym szpitalu. Pomagali mi i tobie jak zemdlałaś.
- Żartujesz?
- Nie... sama zobacz.- W tej chwili wszedł Zayn, za nim Niall i Louis. 
- O Jejku! 
- Hej, jak się czujesz? - zapytał Louis.
- A dobrze, tylko trochę mnie głowa boli. A gdzie Harry i Liam?
- Nie zmieściliśmy się do jednej Taksówki. - W tym momencie wbiegł Harry.
- Co się stało żyje!?! 
- Tak żyje. - odpowiedziała z niedowierzaniem Klara, Zayn gdzieś wyszedł chyba mu Telefon zadzwonił.
- Laura, pójdziesz do sklepiku po wodę? 
- No jasnę. - wyszłam z sali minełam Zayna
Byłam cała roztrzęsiona. 



poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział V 


                  Wyszłyśmy z samolotu, Fabian szedł za nami. Patrzymy a na lotnisku stoi kobieta z kartką,  na której jest napisane Polska. Podeszliśmy do kobiety
- Pani tu po nas?
- A wy z Polski? 
- Tak, my na wymianę.
- To ja po was. Chodzcie za mną do samochodu. - poszliśmy za kobietą, samochód zatrzymał się przed tym   domem .
 
Najpierw myśleliśmy że to żart, ale pani powiedziała 
- No wychodźcie, to wasz dom. - wyszliśmy z samochodu dom był piękny, jak sami widzicie. Weszliśm do domu i ujrzeliśmy salon 
 
W salonie był również kominek .
Poszliśmy po schodach na górę. Najpierw kobieta pokazała nam sypialnie. Pierwsza to ta
- Ej Klara, Ja biorę ten pokój.
- Spoko. 
- A to jest druga sypialnia - kobieta zaprowadziła nas do sypialni obok 
- Ja biorę tą - szepnęła Klara
- Spoko
- A to jest ostatnia sypialnia
- Dobrze teraz kuchnia.
Jeszcze pokazała nam łazienkę ale tego wam nie będę pokazywać.

Rozdział IV 


              Na lotnisku byłyśmy o 6:50 i akurat gdzieś za pięć minut wchodziliśmy do samolotu. Wszystkie       ,, koleżanki'' odprowadziły Fabiana. Przemyślałam to wszystko co wczoraj się stało i postanowiłam go nie unikać tylko nie zwracać na niego uwagi. Weszłam pierwsza do samolotu, lecieliśmy drugą klasą po trzy miejsca ja miałam miejsce 45 akurat przy oknie, Klara siedziała na środku między mną a Fabianem.  W samolocie było wi-fi. A ja i Klara zabrałyśmy ze sobą laptopy. Klara weszła na stronę o swoim ulubionym zespole One Direction. Ona ich Kocha.
- Jak oni mają na imię?- zapytałam
- To jest Harry, - wskazała na chłopaka z bujnymi kręconymi włosami - to jest Liam i Louis a to jest Zayn i Niall - nie powiem są przystojni, nawet bardzo. Myślałam o nich i zasnęłam. Poczułam szarpanie, obudziłam się. Zobaczyłam Klarę.
- Jesteśmy w Londynie zaraz będziemy lądować 
- W Londynie? 
- Tak. Wyjrzyj przez okno. - wyjżałam i zobaczyłam
 
- O Jezu jesteśmy w Londynie! Czy to big Ben ?
- Tak zapinaj pasy bo lądujemy.

niedziela, 27 października 2013

Rozdział III

          Przyszedł czas wylotu Klara musiała u mnie zanocować, bo jej rodziców nie ma w domu i nie miał by jej kto zawieść na lotnisko. Lot był o 7:10 więc o 6:00 albo i wcześniej trzeba było wstać. Ja sobie zaplanowałam że wstanę równo o 6:00. Ustawiłam na tą godzinę budzik w telefonie, w dwóch zegarkach żeby na pewno wstać. Kiedy budzik zadzwonił wstałam zaczęłam budzić Klarę. Klara nie chętnie wstała. Ja ubrałam się tak
 
                 A Klara tak 
  Uznałyśmy że to dobre zestawy. Poszłyśmy się ogarnąć. Zeszłyśmy do kuchni wypić kawę. Moja mama zaraz do nas dołączyła. Weszłyśmy do samochodu tata wziął bagaże. Usiadłyśmy wygodnie i pojechałyśmy na lotnisko.

Rozdział II 

             Poszłyśmy na zakupy, chodziłyśmy po sklepach. A tu nagle grupka naszych ,, koleżanek'' ze szkoły.
- O, hej co za niespodzianka. - powiedziała jedna z nich 
- No faktycznie. Co tutaj robicie? - zapytała Klara z udawanym zaskoczeniem
- A robimy zakupy z Fabianem. Na tą waszą wymianę 
- Wy z Fabianem? - zapytała Klara za zdziwieniem, a ja poczułam jakby coś we mnie pękło. No bo przecież jeszcze nie dawno byliśmy razem, pewnie dalej byśmy byli gdyby nie to że na imprezie przyłapałam go w toalecie z ,, przyjaciółką''. Dziewczyny dalej gadały a ja stałam zamyślona nie odzywając się. Nagle usłyszałam 
- Hej Laura! Wy też robicie zakupy na tą wymianę? - odwróciłam się i zobaczyłam Fabiana obwieszonego torbami 
- No tak. - odpowiedziałam po przypomnieniu o co zapytał i ruszyłam w stronę sklepu. Klara poszła za mną wzięłam jakąś pierwszą lepszą bluzkę i poszłam do przymierzalni. Usiadłam i poszły mi łzy. Klara zapukała do przymierzalni powiedziałam przez łzy że jest zajęte, Klara weszła i zobaczyła że płaczę. Zaczeła mnie pocieszać że on jest tego nie wart. Nie jest warty nawet twojej jednej łzy. To on ma cierpieć a nie ty. Zobaczysz spotkasz tego jedynego. I to właśnie może na wymianie. 

środa, 9 października 2013

Rozdział I

( w szkole )

      Kiedy dowiedziałam się, że mam jechać z Klarą na miendzy narodową wymiane uczniów, myślałam że się przesłyszałam. Klara, która siedziała wtedy obok była tak samo zaszokowana jak ja.

- Ciekawe gdzie nas wyślą? - zapytała zamyślona Klara
- Niewiem albo do Niemiec albo do Wielkiej Brytani... - Klara nie pozwoliłam mi skończyć
- Ej mamy w szkole niemiecki i angielski, więc wyślą nas albo do niemiec albo do Wielkiej Brytani!- krzykneła Klara
- Przecież przed chwilą to powiedziałam! Dobrze że jesteśmy takie dobre z tych dwóch przedmiotów- ucieszyłam się- Ale mieli wysłać trójkę uczniów, ciekawe kto jeszcze jedzie.- przez chwile zapadła cisza, ale po chwili podbiegł do nas Fabian
- Hej! Nie zgadniecię kto jedzie z wami na wmianę! - Krzynął pełen entuzjazmu
- Niech zgadne ty? - powiedziała lekko zażenowana Klara
- No a wiecie gdzie jedziemy?
- A ty wiesz? Tbie powiedzieli? No właśnie nam też nie... - zarzuciłam włosami w strone drzwi damskiej toalety, Klara zrozumiała o co mi chodzi i ruszyłyśmy w strone toalety gdy tylko drzwi się zamkneły
- Nie wieże że on też musi jechać! - Krzyknełam
- No widzisz...
- Co jest? - zapytałam bo coś mi tu nie gra
- No nic... - Klara stała i poprawiała makijaż
- Mów... - warknełam
- No... Dawałam mu korepetycje z obu przedmiotów najwyraźniej musiał coś wcześniej podsłuchać i się dowiedzieć
- Masakra! Dobra chodź trzeba iść na angielski - i ruszyłyśmy w strone schodów na parter.
    Przez całą lekcję myślałam co by ze sobą wziąć na tą wymianę. Uznałam,  że trzeba iść na zakupy. Na szczęście  mam jeszcze 700 zł z urodzin. Nagle zadzwonił dzwonek. Podeszłąm do Klary
- Trzeba iść na zakupy!
- Po co? Przecież wszystko mamy.
- A co zabierzesz na wymianę?!
- Faktycznie!
- Ja mam jeszcz 700 zł z urodzin a ty?
- Ja mam chyba 500 zł z wakacj jak poszłam na truskawki. - znowu zadzwonił dzwonek, zdałyśmy sobie sprawe, że to była nasza ostatnia lekcja.Poszłyśmy w strone szafek. przebrałyśmy buty, i Klara mnie odprowadziła.

wtorek, 8 października 2013

                   Bohaterowi:




              - Fabian(były Laury) 
                Lat 17, wzrost 180m


                              - Laura Lat 17 wzrost 173
                                           


                                - Klara lat 17 wzrost 170 ( przyjaciółka Laury)
                                                  Będe pisać z perspektywy Laury